Mirosław Orzechowski - galeria teatralna

Scenariusz dla samotnych kobiet



Scenariusz: Beata Maleska-Pająk, Mirosław Orzechowski, Hanna Szydłowska

Reżyseria i scenografia: Mirosław Orzechowski

Muzyka i efekty dźwiękowe: Wojciech Kiwer

Grają: Beata Maleska-Pająk, Ewa Paleta-Hanusa, Nina Siwy
oraz: Bartosz McSimczyk, Dawid Szarafiński, Szymon Szymański

"Scenariusz dla samotnych kobiet" to kolejna realizacja Lekkiego Teatru Przenośnego o trudnych relacjach wewnątrzrodzinnych we współczesnym świecie. Nie znaczy to wcale, że sama sztuka jest trudna i ciężka, jak wspomniane relacje. Wręcz przeciwnie, mamy szansę pośmiać się w sposób niepohamowany, ale podobnie jak w "Szczęściu" Ciumrakiewicza, zastanawiamy się potem, czy tak naprawdę jest się z czego śmiać. Nie tylko dlatego, że Beata i Nina, dwie główne bohaterki, mają niewesołe życie, ale z tego, że nasze życie niewiele odbiega od tego, co one przeżywają.

Sam scenariusz jest dziełem wielu osób. Beaty Maleskiej-Pająk, Hanny Szydłowskiej i Mirosława Orzechowskiego. Wykorzystano tu fragmenty prozy Anny Janko i Katarzyny Grocholi. Dwie aktorki LTP Beata Maleska-Pająk i Nina Siwy wcielają się w postacie z dwóch odrębnych, nie mających ze sobą nic wspólnego książek. Początkowo są sobie zupełnie obce, ich przymusowy, przedłużający się kontakt ciąży im. Ale z czasem, kiedy zaczynają mówić o sobie, okazuje się, że chociaż pochodzą z innych światów a ich losy są całkiem odmienne, to problemy mają wspólne. Podstawowym zaś ich problemem są mężczyźni. "Oni wszyscy są tacy sami" - zgadzają się kobiety. Wspólny przeciwnik jednoczy. Między innymi to sprawia, że zawiązuje się między nimi przyjaźń, że po godzinie obcowania ze sobą ich życiowe niedole stają się już mało ważne, zewnętrzne. Co będzie dalej, kiedy wyjdą z przymusowego zamknięcia? Czy któraś z nich zmieni swoje życie? Czy zmieni je Nina, która jest bardziej od Beaty nieszczęśliwa? Siedząc na widowni pragniemy, aby się tak stało. Czy może po chwili wytchnienia dopadnie znowu nasze bohaterki ponura rzeczywistość? Tego byśmy im nie życzyli.

Na uwagę zasługuje dziwna i wielce umowna scenografia, a także nostalgiczna muzyka Wojciecha Kiwera.

Kobietom można tę sztukę polecić z tego powodu, że odreagują tu swoje codzienne stresy, mężczyznom ku przestrodze.

E. R.

listopad 2013:


marzec 2015:



Ta strona korzysta z plików cookie. Więcej informacji, na ten temat, znajdziesz tutaj.
Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają pliki cookie, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.