Mirosław Orzechowski - galeria teatralna

Mirosław Orzechowski

Tragedia prześlicznej Ulijanki
i dojrzałego Edmunda




reżyseria: Mirosław Orzechowski
scenografia: Jerzy F. Michalak
muzyka: Łukasz Śmigiel, Klaudia Korpowska
wykonanie kostiumów: Marzena Gajek-Gaj

wykonanie scenografii: 

Józef Kobylarz - konstrukcja sceniczna,
Joanna Barnaś-Wójcik - prace malarskie


Występują:
Ulijanka: Agata Szyszko (LTP)
Edmund: Krzysztof Zuga (LTP)
Ulka: Monika Jabłońska (LTP)
Pulcheria: Elżbieta Pańczyk (LTP)
Zybelda: Barbara Lubaszewska-Borys (Reduta)
Ulijanow: Klaudiusz Kail (Reduta)
Teodor: Tadeusz Michalak (Reduta)
Edyta: Danuta Markiewicz (Reduta)
Edynburg: Adam Wrocławczyk (Reduta)/Andrzej Pyrek (LTP)
Francjon Sensualis: Bolesław Szkaradek (Reduta)

Chór "Lutnia" pod dyrekcją Łukasza Śmigla


1

Jakże to filozofia jest prosta z istoty,

Gdy układy miłosne są jak sen idioty.

Jak można by najprościej określić stronę romansową "Tragedii prześlicznej Ulijanki i dojrzałego Edmunda". Znacie państwo na pewno tę historię o dwóch skłóconych rodach i o dwojgu kochanków, którzy się starali przeskoczyć tę tragiczną barierę nienawiści. Potem zaś marnie skończyli. Czy każda miłość tak samo marnie się kończy? Przecież by to było zbyt przygnębiające. Był jeden dramaturg, nazywał się Tennessee Williams, który tak właśnie widział świat. Ale z "Ulijanki", poza Szekspirem, przebija raczej Mrożek z Gombrowiczem. W każdym razie w pierwszym akcie, bo drugi przenosi nas w świat dramatu mieszczańskiego. Tragedia, a może i nie tragedia, intelektualisty, albo i nie intelektualisty, jego zbyt praktycznie do życia nastawionej żony i rozczarowującego ich dorosłego syna, którego z szaleństwa próbuje wyprowadzić psychiatra Francjon Sensualis. Ale szaleństwo jest wirusem opanowującym coraz szersze kręgi.

I oto przychodzi akt trzeci, można by powiedzieć, że "Wesele" powraca po ponad stu latach. Co tam jeden marny złoty róg. Tutaj wszyscy grają na rogach. Nadymają się tak, że omal nie pękną. A największym rogaczem jest dominujący w kurniku samiec. I nie jest to samiec jelenia czy łosia. Reszty się nie da opowiedzieć. Trzeba to zobaczyć.

Taka jest akcja dramatu, ale jest ona tylko pretekstem do rozważań na najróżniejsze tematy. Naczelnym filozofem w towarzystwie jest stary pies podwórzowy Teodor. On to powiada:

A wiek? Młodość i starość? Cóż naprawdę znaczy,

Jeśli nie to, że głupim jest się wciąż inaczej,

Lecz zawsze głupi jesteś, jeśli tylko trafisz

Na tego, kogo chciałbyś najmocniej obłapić.

Pulcheria, nadobna kura, to z początku cynik, potem zaś hedonista. Wypowiada w pewnym momencie taką oto myśl:

Mówić w gębę rzecz miła, ale nieskuteczna,

Robić swoje to pewna droga i bezpieczna.

Ulka, matka tytułowej bohaterki:

Z nadmiaru myśli nigdy dobro nie wychodzi.

Od myśli są problemy, a to wszystkim szkodzi.

Dla nas lepiej, że mamy ustalone cele:

Znoszenie jaj, dziobanie - to oszczędza wiele.

Ulijanow, ojciec Ulijanki to stary konserwatysta, który się uważa, że nie ma to jak stałość układów społecznych, opowiada się wręcz za predestynacją:

Bo czyż nie jest najpiękniej, kiedy każdy czyni,

Co najlepiej potrafi, gdy pies zęby szczerzy,

Ja miłością zajęty, ciastem gospodyni.

Nie po to mi się pióra w ogonie stawiły,

Abym na zbędne czyny marnował swe siły.

Zybelda, podobnie jak Ulka, ma wyraźne nastawienie antyintelektualne. Opowiada się za witalizmem w najczystszej formie:

Księgi? Po cóż ci księgi? To ci głowę psuje.

Już lepiej jeśli życia trochę popróbujesz.

Choć cię to czasem wywieść na manowce może,

Lepsze takie manowce niż życie ostrożne.

Tak to kurnik staje się niemal platońską Akademią.

2

Dowiadujemy się też trochę o miłości:

Miłość boli. Zaczyna się od skrętu kiszek,

Potem gardło zaciska i w uszach ją słyszeć.

W oczach obraz zamglony. Zrozumieć próbujesz,

Ale się nie pozbędziesz tej myśli natrętnej,

Że go po prostu nie ma! Miłość - też zdrajczyni -

Lepiej zeżreć potrafi niźli gospodyni.

Nie w rosole. Nie. Miłość na żywo to czyni.

(Ulijanka)

O kondycji jednostki myślącej i działającej:

Wiem to teraz, nie dla psa rozwiązywać sprawę

Ponad budę i gród, którego pilnujesz

I za co gospodyni przynosi ci strawę.

Jeśli wmieszasz się między dwa żarna, poczujesz,

Jak cię zetrą, bo nie da się zmienić kamieni.

Jeśli dla jednych dobry, drugim zdrajcą będziesz.

(Teodor)

O podstawie długowieczności:

Bo wcześnie rano wstaję, gorzałki nie szczędzę

I od zaparcia żadnych nie zażywam leków.

(Ulijanow)

O kobietach:

Ależ dobra Edyto, kobiety w tym mają

Przede wszystkim zasługi, że nas wysyłają

Na wojny, do urzędów, kłócić się z sąsiadem,

Same tylko w chusteczki uzbrojone blade,

Aby na pożegnanie pomachać kochankom,

Powzdychać i popłakać, i wystarcza wam to.

(Edynburg)

O ograniczeniach naszej wiedzy:

Tak nawet w celi śmierci nie odczujesz tego,

Jaki jest związek sznura i powieszonego.

A gdy ci się przydarzy, za późno juz będzie,

Ażeby zyskać wiedzę, więc jej nie posiędziesz

Nigdy.

(Edyta)

Również o (nie wstydźmy się tego słowa) seksie:

Niechże pan z tym poczeka, panie profesorze.

Jakże można traktować rzecz tak powierzchownie.

Miłości przede wszystkim, uczucia nad wszystko,

A nie seksem od razu psuć i żądzą niską.

Seks po to nam natura do psyche dodała,

Aby dusz wzmogło jedność połączenie ciała

Kochanki i kochanka.

(Edmund)

3

Gdy chodzi o samą realizację sztuki, to trzeba dużo dobrego powiedzieć o scenografii Jerzego F. Michalaka, znanego polskiego scenografa, którego wizja sceny i kostiumów (które wykonała Marzena Gajek-Gaj) z pewnością wzbogaciła niezwykle pomysły reżyserskie Mirosława Orzechowskiego. Na scenie została ustawiona druga scena, która jest jakby podestem na placu publicznym, na którym pojawiają się komedianci, bogato i kolorowo ubrani, śmieszni, często groteskowi, choć nierzadko głoszący poważne kwestie.

Grają aktorzy, którzy już dawniej byli związani z "Redutą" oraz ci, którzy dotąd występowali w Lekkim Teatrze Przenośnym. Dodatkowo w spektaklu uczestniczy chór "Lutnia" pod przewodnictwem dyrygenta Łukasza Szmigla, twórcy przyśpiewek do trzeciego aktu. Jedną z przyśpiewek napisała również Klaudia Korpowska.

Premiera 23 lutego 2013 roku na scenie Chorzowskiego Centrum Kultury.



Ta strona korzysta z plików cookie. Więcej informacji, na ten temat, znajdziesz tutaj.
Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają pliki cookie, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.